Dzidziusiowo: 8 miesięcy z życia Okruszka

Tyle się teraz dzieje, że nawet nie wiem od czego zacząć. Tak naprawdę to każdego dnia mamy coś nowego, siedzenie, pełzanie, pierwszy ząbek, słowo, wstanie...
Dorotka jest bardzo radosnym i żywym dzieckiem, skacze i śmieje się do upadłego, jak nie śpi to coś robi, mało kiedy ma ochotę od tak po prostu poleżeć :D Jest oczywiście naszym największym szczęściem, nie ma lepszego zajęcia niż śmianie się z własnym dzieckiem! :) A śmiech dziecka to najpiękniejszy odgłos pod słońcem! Jak pisałam dzieje się wiele, mamy za sobą już próby siedzenia - już stabilnie siedzimy, bardzo łatwo przychodzi nam skakanie - to jedno z ulubionych zajęć Okruszka :) Wspinaczka po mamie to drugie w kolejności ulubione zajęcie no i puszczanie baniek "pierdzenie" buzią :) Ahh no i bym zapomniała najukochańszy zajęciem które powoduje ogromny uśmiech na twarzy Dorotki to zabawa włosami, nasze dziecko wręcz kocha tarmosić włosy :D Powoli zaczyna też naśladować, stąd też wzięło się pierwsze słowo - PUPA :D a chciała powiedzieć papapa - bo bawiliśmy się z nią w machanie rączkami przy powtarzaniu papapapa - no i wyszła pupa :D tak więc nie mama, nie tata tylko "pupa". Coraz szybciej wychodzi jej również przemieszczanie się na brzuszku nie jest to jeszcze raczkowanie ale już pełza do przodu. Bez problemu również przenosi się z brzuszka na plecy i odwrotnie no i jak się uprze to sama usiądzie, natomiast jest leniuszkiem i płaczem stara się nas zmusić żebyśmy ją jednak sadzali.
Zakończyliśmy również szczepienia w pierwszym roku życia, temat szczepień jest dość kontrowersyjny i na ten temat może powstanie oddzielny post, ja powiem tutaj tylko tyle, że odpukać poza ogromnym płaczem w gabinecie zabiegowym nasz Okruszek nie miał innych dzięki Bogu ubocznych skutków szczepień.
Od momentu wyrzynania się ząbków zaczęły się nieprzespane noce, są takie gdzie pobudka jest tylko jedna ale też i zdarza się nam co 2 godziny budzić, czasami też o 4 rano już zaczynamy dzień, powiem szczerze, że to jest dla mnie ogromną "tragedią" bo już nie śpię kiedy maluszek zaśnie za dnia, bo wtedy mam czas na ogarnięcie obiadu, mieszkania i siebie. Tak więc tak czasami dni są ciężkie ale z drugiej strony to jak słucham o opowieściach o ząbkowaniu to i tak mamy luksus :D Troszkę marudna jest, czasami pokrzyczy ale smarujemy, dajemy syropek od bólowy i jakoś da się przeżyć ;-)
Na basenie maluszek nawet nurkował, i powiem szczerze, że trochę się tego nurkowania z mężem obawialiśmy, no bo jak takie maleństwo pod wodę, a to maleństwo doskonale sobie pod tą wodą radzi :)
Przeżyłyśmy też już swoją pierwszą długą podróż, otóż ubiegły weekend spędziliśmy na Mazurach; i powiem szczerze, że byłam zdziwiona że tak gładko nam ta droga minęła, to ja miałam większy problem bo po ciąży chyba mi choroba lokomocyjna wróciła i byłam nie do życia w samochodzie, a maleństwo jak nie spało to siedziało grzecznie, jedynie na powrocie troszkę pomarudziła no a od soboty bardzo dają się we znaki ząbki więc musiało być troszkę płaczu i krzyku w aucie.


Tak więc teraz czekamy kiedy zacznie chodzić i wtedy dopiero za nią nie nadążymy :D


Share this:

CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Pięknie opisałaś życie i zachowanie swojej córci :) Czuć wielką miłość z tego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszcie się tymi chwilami ,bo nie wiadomo kiedy i córka wyrośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpiekniejsze momenty, juz za moment dzidzia urosnie i bedzie podlotkiem. Tak szybko mija czas :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie niezmiernie cenna!