Podsumowanie 2015 roku w pigułce.

Po pierwsze Witam Wszystkich serdecznie w Nowym Roku! Oby nam się darzyło!

Przyznam szczerze, że dla mnie 20015 rok był bardzo udanym i efektywnym rokiem! Do najważniejszych zdarzeń ubiegłego roku zdecydowanie zaliczyć muszę zamążpójście :) Zdałam też magistra i dostałam pracę na pełen etat. To były najważniejsze momenty 2015 roku a idąc chronologicznie:

STYCZEŃ:

Nowy rok powitaliśmy na Mazurach, a zdradziecki lód na drogach spowodował, że z wojażu wracaliśmy o kilka godzin dłużej, strach w oczach, prędkość minimalna praktycznie zerowa a autem i tak rzucało, ale dzięki umiejętnością mojego kierowcy dojechaliśmy szczęśliwie do domu.
W styczniu dalej pracowałam w Tesco i w styczniu mój wtedy narzeczony dalej był na delegacji. W styczniu była sesja - zdana, ale z jednym wykładowcą miałam nie lada problem, musiałam nieźle nakombinować, żeby móc przystąpić do kolejnej poprawki! Ale zdałam, dałam radę :) Praca magisterska jakoś tak niby się pisała ale kto kiedykolwiek pisał pracę naukową wie jak to jest :D wtedy wszystko jest ważniejsze i ciekawsze! Choć przyznam szczerze, że licencjata pisałam z pasją i przyjemnością, a teraz... no cóż po prostu temat nie był na tyle fascynujący ;-)



 LUTY:

Cóż wykasujmy fragment o Mazurach i miesiąc wyglądał tak samo. Ahhh no i w lutym zamówiłam suknie ślubną :)

MARZEC:

Marzec też nie wyróżniał się niczym szczególnym, uczyłam się, pracowałam, pisałam pracę, narzeczonego dalej nie miałam na miejscu, przygotowania do ślubu dalej się toczyły - wybór zaproszeń, księga gości, winetki etc ;-)

KWIECIEŃ:

Jw

MAJ:
Jw

CZERWIEC:
Zaczęła się sesja, presja z pisaniem, a raczej kończeniem pracy, oraz zwolniłam się z pracy, żeby móc w spokoju zdać egzaminy i przygotować się do obrony. No i udało się Sesja zdana nawet całkiem nieźle, jedynie z pracą magisterską było gorąco bo nagle promotor zażyczył sobie tysiąca rzeczy aby do pracy dodać, no ale cóż można zrobić? Napisałam! Z końcem czerwca oddałam i co? Kolejna zachcianka promotora - jeszcze jeden rozdział, załamałam się, wiedziałam, że nie zdążę bo na początki lipca wyjeżdżaliśmy z zaproszeniami na Ślub, i miałam wizję obrony wrześniowej, humor poprawiły mi moje urodziny, skończyłam 25 lat ;-) starałam się pracę dopisać, tak żeby móc bronić się jednak w tym lipcu!

LIPIEC:
Z początkiem lipca wyjechaliśmy z zaproszeniami na wesele, po drodze oglądając kolejną budowę na którą miał być przeznaczony mój przyszły mąż - tym razem nie 250 tylko 500 km od domu, i tak udało mi się załapać na staż :-) Zarówno ja jak i Piotr mieliśmy już dość ciągłej jego nieobecności więc postawił warunek prezesowi, żebym ja była z nim na tej budowie jako osoba do administracji, i udało się ;-)  W końcówce Lipca zaczęłam pracę z mężem, razem, w Gorzowie Wielkopolskim.
Po przyjeździe z wojaży z zaproszeniami okazało się, że za 4 dni mam obronę! Ogromny stres, presja czasu ale.... 14 lipca obroniłam pracę magisterską na 5! :) W Lipcu wreszcie przeprowadziliśmy się na swoje mieszkanie, a co za tym idzie odbyło się na u nas kilka miłych parapetówek :) W lipcu również założyłam Instagrama :) Razem na narzeczonym zaczęliśmy przygodę z bieganiem.

SIERPIEŃ:
Poczułam co to znaczy życie na delegacji, poznałam co to znaczy praca na budowie, cieszyłam się, że wreszcie jestem dłużej z narzeczonym niż 3 dni! Dopinałam na ostatni guzik sprawy organizacyjne związane ze ślubem :)

WRZESIEŃ:
Zaczęła się gorączka przedślubna, ale bardziej dotknęła ona rodziców niż głównych bohaterów - na szczęście ;-) Był wieczór panieński - wspaniały wieczór panieński! Był tort, alkohol, wygłupy i zabawa do białego rana w klubie :) Bardzo miło wspominam tamten wieczór :) Było tłuczenie szkła! To dopiero była zabawa! ;-) Przyjechała brygada pracowników, przyjechało kierownictwo i tłukli i tłukli i tłukli kafelki, a my biedni zamiataliśmy! I co udało nam się całość zgarnąć na taczkę to nam ją wywrócili! Ale i my byliśmy bezlitośni dostali po szklance wódki, i całość trwała może godzinę jak panowie się poddali ;-)
No i punkt kulminacyjny z moim życiu - 26.09.2015 zostałam żoną mojego męża :) i podsumuję to po prostu tak, że dla nas było idealnie - kościół, impreza, zabawa, jedzenie, zaangażowanie całej oprawy kelnerów, fotografa, kamerzysty etc po prostu idealnie!







PAŹDZIERNIK:
Już jako mężatka wróciliśmy na Gorzów do pracy, założyłam nowego - tego bloga, zainteresowałam się sztuką Decupage i cieszyłam się z nowego stanu rzeczy :) Nasza przygoda z bieganiem niestety musiała się zakończyć ze względu na fakt iż wpierw mnie przewiało i silny i złośliwy ból pleców towarzyszył mi przez 2 tygodnie, później ta sama przypadłość trafiła mojego męża, poczekamy aż się ociepli i zamierzamy powrócić do biegania.

LISTOPAD:
W listopadzie nic takiego się nie wydarzyło, ciągle byliśmy poza domem i to nam doskwierało, musieliśmy się męczyć na delegacji a na miejscu czekało na nas takie fajne mieszkanie...

GRUDZIEŃ:
Dostałam umowę o pracę! Wróciłam na stałe do biura siedziby firmy. Co miało swoje plusy i minusy, byłam na miejscu w wytęsknionym mieszkaniu, ale sama - i do tej pory jestem sama, męża mam co drugi tydzień na weekend... Ale gorączka przedświąteczna nie pozwalała mi się za długo nad tym zastanawiać! Wigilię odprawiliśmy u nas, z pomocą obu mam, na stole nie zabrakło nam niczego :) Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem mój tata miał operację - endoprotezę biodra, wszystko się udało i już powoli chodzi :) A my na Sylwestra wyruszyliśmy na Mazury tym razem na imprezę w remizie strażackiej - 18 urodziny kuzynki męża, wytańczyliśmy się, najedliśmy i szczęśliwi powitaliśmy Nowy Rok. Tylko ja, jak to ja, kaleka, w drodze do domu przewróciłam się na "nierównościach", skaleczyłam kolano i skręciłam kostkę, ale było minęło już nie boli a jest co wspominać :D

Share this:

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Wiele się wydarzyło u Ciebie w zeszłym roku:) Gratuluję Ci, że dałaś radę ze wszystkim, bo wiem ile roboty jest z pracą magisterską no i jeszcze dałaś radę z organizacją ślubu, wesela.
    No i życzę by ten rok niósł wiele radości:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo intensywny rok, pełen zmian i nowych osiągnięć. Życzę więc aby i ten był równie szczęśliwy jak ten mijający, aby był on pełen nowych wyzwań i kolejnych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ubiegły rok był dla mnie również pełen róznych wydarzeń,ale najważniejsze-zostałam drugi raz mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę dużo pozytywnych rzeczy u Ciebie się wydarzyło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie niezmiernie cenna!