Kiedy i dlaczego zdecydowałam się na L4 w ciąży

Zacznijmy od tego, że każda ciąża, każda kobieta jest inna, niektóre z nas ze względu na charakter pracy czy stan zdrowia udają się na zwolnienie już na samym początku ciąży. Ja natomiast chciałam pracować do 7 miesiąca, bo pracę miałam lekką i "przyjemną" ;-) w każdym razie siedzącą w klimatyzowanym biurze, a już na pewno nie mogę powiedzieć, że była ona stresująca. Niestety od początku lata stan mojego zdrowia niestety się pogarszał - strasznie puchłam, ale wyniki badań był w porządku to i nie decydowałam się na L4, niestety pod koniec czerwca moje nogi, stopy i ręce obrzmiały tak bardzo, że zaczęły się bóle, uczucie ciężkości no i na dodatek po przespanej nocy dalej budziłam się opuchnięta, mój mąż się śmiał, że moje stopy wyglądają jak nadmuchana rękawiczka gumowa, i powiem szczerze, że wcale nie przesadzał. Dookoła słyszałam, że mam iść na zwolnienie bo to już jest "nienormalne", poczekałam do lipcowej wizyty i opinii lekarza prowadzącego ciąże - werdykt leżeć jak najwięcej z nogami wysoko, na dwór tylko rano albo wieczorem gdzie jest jeszcze albo już chłodniej. Tak więc swoje zwolnienie było mi rozpocząć już od końcówki 5 miesiąca ciąży. I powiem szczerze, że na początku źle się z tym czułam - no bo przecież mówiłam, że będę pracowała przynajmniej do września, ale później uświadomiłam sobie, że przecież to nie jest dla mojej wygody, tylko dla dobra i zdrowia naszego dziecka! Tak więc porzucając wszelkie poczucie winy zaczęłam cieszyć się "wolnością" na tyle na ile mogłam bo po drodze doszła alergia i rzeczywiście pierwsze dni spędzałam głównie w domu bo każda wizyta, nawet na naszym malutkim ogródku kończyła się podrażnionymi spojówkami, katarem i kaszlem :(

Dlaczego taki temat?
Dużo widzę, na forach internetowych zapytań kiedy iść na zwolnienie, czy lekarz mi wypisze zwolnienie etc. Jak widać tak naprawdę nie ma reguły, to przebieg naszej ciąży w głównej mierze decyduje kiedy powinnyśmy już zrezygnować z pracy. Dodam jeszcze, że u mnie lekarz prowadzący na pierwszej wizycie przeprowadził wywiad na temat szkodliwości mojej pracy, przypuszczam jednak że na prośbę dostałą bym zwolnienie "od ręki", ale my chodzimy do prywatnej przychodni ginekologicznej.
A powiem tak szczerze, że może i bym jednak sama od siebie nie wytrzymała do września - jesteśmy coraz cięższe i strasznie kręgosłup daje nam się we znaki a co dopiero jak by mi przyszło siedzieć 8 godzin - do tego doszły nieprzespane noce ze względu właśnie na bolący kręgosłup i ciągłą potrzebę chodzenia do toalety. Oczywiście gdyby człowiek musiał to by się zmobilizował - tak jak na początku gdzie praktycznie zmęczenie było tak wielkie, że najchętniej tylko bym spała.
Dlatego uważam, że nie ma złotego środka - idealnego czasu na udanie się na zwolnienie - ciąża jest indywidualna, nie można tutaj wyznaczać twardych reguł ;-)


A Wy kiedy poszłyście po zwolnienie w ciąży?



Share this:

CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Ja poszłam od razu na zwolnienie i nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja poszłam od razu na zwolnienie i nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. moja koleżanka pracuje i w 9 miesiącu:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie niezmiernie cenna!