Historia mojego porodu - cesarka bez ściemy!

5.11.2016 o 22.09 na świat przyszła nasza kruszynka 54 cm 3,4 kg szczęścia. Nie było mi dane urodzić ją siłami natury, po całodobowym monitorowaniu tętna została nagle podjęta decyzja o konieczności przeprowadzenia cesarskiego cięcia na już. Powód zagrożenie życia dziecka.
Wszystko działo się w bardzo szybkim tempie, wjazd na sale operacyjną, cewnikowanie, narkoza, strach i przerażenie, a później ogromny ból - tak mogę opisać swój poród. Ze względu na to, że dane było mi to przeżyć chciałam z całego serca zaapelować do wszystkich kobiet które chcą poddać się tej operacji dobrowolnie - proszę zastanówcie się! Czy któraś z Was naprawdę zdaje sobie sprawę na jaki ból się piszą? Pomijam cały okres rekonwalescencji... Nie chcę nawoływać pustymi słowami, po prostu opiszę Wam to co sama odczuwałam.
Zaczęło się okrutnym strachem, moment w którym człowiek odpływa "zasypia" był dla mnie zatrważający, pamiętam, że ostatnia moja myśl powędrowała niestety w kierunku co jeżeli się nie obudzę... Później zaczęłam się wybudzać, z oddali słyszałam płacz dziecka, jeszcze nie potrafiłam się poruszyć nic zrobić i wtedy poczułam ból - jak gdyby jeszcze mnie zszywali, i nie byłam w stanie nic zrobić, krzyknąć, poruszyć się - czułam się tak gdybym obudziła się podczas trwania operacji - i jeżeli ktoś myśli, że to był najgorszy ból to grubo się myli... powoli zaczęłam odzyskiwać przytomność i czucie, ból który nadszedł był tak ogromny, że dostałam drgawek, już na sali operacyjnej musieli podać mi silniejsze środki od bólowe. Na korytarzu czekał na mnie mąż, jedyne co zdołałam powiedzieć to "dziecko" - ulżyło mi kiedy pokazał mi jej zdjęcie i powiedział, że jest cała i zdrowa. I myślicie, że podanie kroplówki pomogło? dobre sobie, a chwile później trzeba się przenieść na łóżko w sali pooperacyjnej, i nie zapominajmy, że co chwila przychodzą uciskać brzuch na obkurczenie macicy - kolejna dawka ogromnego bólu. Może po godzinie ból troszkę ustąpił na tyle, że zasnęłam wykończona drgawkami, bólem. I wydaje się Wam, że to koniec cierpień? Nic bardziej mylnego, jakikolwiek ruch wydaje się niemożliwy do wykonania, a tu trzeba się pionizować i iść pod prysznic... Nie jesteś w stanie się wyprostować przez najbliższą dobę, każdy ruch odczuwasz jako ogromne ciągnięcie i rwanie, a musisz już opiekować się dzieckiem bo już je dostajesz - co prawda dla mnie moje dziecko działało na mnie jak najlepszy środek od bólowy, to prawda, że mamy nie chorują jak dziecko je potrzebuje, po prostu nie myślałam, że ze mną coś jest nie tak,  tylko że muszę zaopiekować się moim okruszkiem.
Od porodu minęło 16 dób i chciała bym powiedzieć, że doszłam do siebie... nie, musisz na każdym kroku uważać, żeby się za szybko nie zerwać, żeby za ciężko nie podnieść, żeby się za bardzo nie naciągnąć... Do jakiejkolwiek sprawności dochodziłam tydzień... Aha i pamiętajmy, że po operacji bardzo chce nam się kaszleć przez to, że zostałyśmy zaintubowane i mamy naprawdę sucho w buzi przez najbliższą dobę, a kaszleć się nie da, bo ciągnie bo boli bo sama się boisz, że Ci wszystko postrzela...

Kochane naprawdę zastanówcie się, czy wolicie oddać kilka godzin porodu siłami natury na pewny ogromny ból jaki niesie ze sobą cesarskie cięcie, oraz wydłużony okres rekonwalescencji...

Dla mnie miał to być najpiękniejszy dzień w życiu, a niestety stał się najbardziej traumatycznym i bolesnym przeżyciem. Żebym nie została opacznie zrozumiana, jestem przeszczęśliwa, że zostałam matką, to byłą miłość od pierwszego wejrzenia! Niestety teraz myśl o kolejnym dziecku będzie budziła we mnie obawy, bo wiem jak może się to skończyć...


Share this:

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. nie jestem jeszcze mamą, ale przeczytałam wszystko dokładnie i aż mnie ciary przeszły ;o
    mam nadzieję, że będzie mi dane rodzić siłami natury

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam dużą wadę wzroku i u mnie tylko cesarka by wchodziła w grę jeśli już będę kiedyś miała dzieci;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana duża wada wzroku to nie powód do cesarki! Okulista przebada pod kątem porodu i oceni :)

      Usuń
    2. Mam to samo i niestety duża wada wzroku nie pozwala na poród naturalny :) rozmawiałam o tym już z ginekologiem i okulistą i oboje powiedzieli, że poród może pogorszyć wzrok w drastyczny sposób :) więc już wolę się pomęczyć ale widzieć :)

      Usuń
  3. na samą myśl o porodzie aż mi się słabo robi, dlatego podziwiam wszystkie matki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Urodziłam 2 dzieci ale oba naturalnie. Nie bylo konieczności cesarki i muszę powiedzieć ze sama ''na własne zadanie'' bym sie tez nie zdecydowała ,przeraza mnie trochę ta operacja. Ale wiadomo ze dra dobra dziecka zrobimy wszystko. Dobrze ze oboje jesteście zdrowi :) Gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie niezmiernie cenna!