Potrzebuję motywacji

Jeżeli na słomianym zapale można by się dorobić; zdecydowanie byłabym milionerką... Tak słomiany zapał i rezygnacja z postawionego celu gdy tylko napotykam malutką przeszkodę są moimi najgorszymi wadami! Więc co począć? Skąd czerpać motywacje? Jak przeskakiwać przeszkody?



Po pierwsze nie wszystko na raz! Małe dziecko, pranie, sprzątanie, gotowanie, mąż + 1000 rzeczy które chciałabym osiągnąć, zrobić, zdobyć, na samą myśl jak to zorganizować boli mnie głowa!
Ok. Więc teraz muszę się zastanowić czego tak naprawdę chcę. Może trzeba będzie nad tym przysiąść chwilkę? Zrobić listę, przeanalizować i wybrać te punkty które na początek będzie łatwiej zrealizować, tak na zachętę żeby znowu się nie poddać!

Po drugie wizualizacja; piszą żeby wyobrazić sobie siebie po tym jak już osiągniemy dany cel, wręcz poczuć całym sobą radość jaka płynie z osiągnięcia tego celu. Ok, to akurat jest bardzo proste, co jak co ale wyobraźnia u mnie nie zawodzi :D

Po trzecie zacznij działać i pamiętaj bez ciężkiej pracy nie ma kołaczy. Nie napiszesz książki w jeden dzień, nie zbudujesz samochodu w jeden wieczór, nie zdobędziesz wymarzonej figury po jednej wizycie na siłowni. Nie poddawaj się i idź dalej! Dalej co celu! Chyba będę musiała sobie takie karteczki motywacyjne przyklejać na lodówce; tak jak już pisałam za szybko się poddaje...

I na koniec mój ulubiony punkt: nagradzaj się! No tak w zasadzie racja nic tak nie motywuje jak nagroda :)


Share this:

CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Mi pomaga w spełnieniu jakiegoś przedsięwzięcia, dokładna rozpiska w kalendarzu co kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie to działa tak - cel, rozpiska, nagroda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja muszę sobie zawsze wszystko dokładnie zaplanować no i oczywiście nagroda też robi swoje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją opinię! Jest ona dla mnie niezmiernie cenna!